środa, 17 lipca 2013

Jestem sobie ogrodniczka

Od dziecka miałam awersję do wszelkich prac ogrodowych, bo kiedy tylko nadchodziło lato, musiałam jeździć z mamą i z siostrą na działkę zamiast w tym czasie bawić się na dworze z dzieciakami. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek mi przejdzie. A jednak. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, wczorajsze plewienie przydomowego ogrodu nie tylko nie było dla mnie problemem, ale przyniosło mi całkiem sporo przyjemności. Dzieci bawiły się niedaleko, więc co jakiś czas pokazywałam im ślimaka czy żabę. Mili sąsiedzi zza płotu poczęstowali je goframi a mnie kawą i ciastem.

Tego samego dnia z rana po raz pierwszy w życiu kisiłam samodzielnie ogórki. Do tej pory pomagałam tylko mamie. Tym razem od początku do końca, z przepisem z internetu w ręce przygotowałam dziewiętnaście słoików. Poszło mi to dosyć sprawnie dzięki Teściowej, która w tym czasie zabrała dzieci na dwór. W planach na ten tydzień mam jeszcze korniszony :)
Już się nie mogę doczekać, kiedy otworzę pierwszy słoik. Mam nadzieję, że będą jędrne i chrupiące :)